Co obejrzeć w święta poza Kevinem? Co włączyć kiedy macie już dość siedzenia przy stole i śpiewania kolęd wokół choinki? Może niech teraz ktoś pośpiewa za Ciebie, a Ty połóż się wygodnie i sprawdź jak świętują inni. Uwaga: tekst zawiera same spoilery! 

Świąteczny zamek 

Świąteczny zamek nie powstał co prawda na bazie żadnej książki, ale wygląda jakby był ekranizacją typowego romansu na motywie hate to love. Znana pisarka, zresztą autorka romansów, Sophie Brown (jest też prawdziwa autorka romansideł o takim nazwisku – Sandra Brown – przypadek?) przyjeżdża do Szkocji i kupuje podupadający zamek, związany luźno z historią jej rodziny. W pakiecie do zamku jest jego obecny właściciel, książe, który jak można się domyślić nie jest zbyt szczęśliwy musząc pozbyć się rodowej posiadłości. Tutaj plus za to, że do głównych ról nie wybrano ‘pięknych i młodych’, ale rolę pisarki gra Brooke Shields (dla tych, którzy oglądali Jane the Virgin już zawsze będzie to Brooke Shields i jej brwi jako osobny byt). W dalszych opisach przekonacie się, że to nie jedyna wyjątkowa para w tym filmowym zestawieniu. Lojalnie ostrzegam, że nie jest to dzieło wysokich lotów, ale na spokojny świąteczno-noworoczny wieczór spokojnie się nada.  

Zamiana z księżniczką 3 

Trzecia część to już brzmi jak coś naciąganego. Nie wszystko zasługuje na to, żeby stać się trylogią, a ja mam wrażenie, że z każdą księżniczkową zamianą jest trochę gorzej. Ostatecznie jednak już od drugiej części wiemy, że Vanessa Hudgens może grać trzy osoby jednocześnie, a więc można się było domyślić, że trzecia z księżniczek też musi znaleźć miłość swojego życia. (Chociaż przyznaję się, że przez chwilę obawiałam się, że dojdzie kolejna, czwarta sobowtórka.) Film jest obowiązkową pozycją dla wszystkich, którym podobały się poprzednie dwie części, ale znowu, muszę lojalnie uprzedzić, że chemia pomiędzy Fioną a Peterem jest najsłabsza z trzech par w tym filmie. (Hmmm…. a może czterech, jeżeli doliczymy też Franka i panią Donatelli, którzy w poprzednim filmie, Świątecznym zamku, przyjeżdżają do pensjonatu wynająć wspólnie pokój – miłość kwitnie.  Taki tam mały crossover.) 

Miłosna pułapka 

Chyba najgorszy film w całym zestawieniu. Powinnam w sumie dać go na samym końcu z dopiskiem “tego akurat nie włączać”. Ta główna para jest zdecydowanie najdziwniejsza i to nie w dobrym znaczeniu tego słowa. To nie powinno się w ogóle wydarzyć i bardzo chciałabym wiedzieć co ludzie od castingu mieli na myśli. Natalie poznaje na portalu randkowym kolesia, do którego postanawia pojechać z niespodziewaną świąteczną wizytą. On zamiast przystojniakiem okazuje się piwniczakiem (w ogóle nie czuję, że rymuję). W tym samym miasteczku istnieje jednak też facet, którego fotka została użyta na profilu, a Natalie próbuje za wszelką cenę go poderwać i być z nim szczęśliwa, tak jakby wszyscy chwilowo zapomnieli, że to nie z wyglądem człowiek nawiązuje najmocniejszą więź. Ostatecznie okazuje się, że tak naprawdę jej przeznaczeniem jest piwniczak, który wcale nie jest taki zły (bo w sumie to przecież w rozmowach z nim się zakochała). No i wszystko byłoby ok, gdyby oni w ogóle wyglądali jak zakochana para, a nie jak brat z siostrą (a i to byłoby dość naciągane) i niestety jest to tak wyraźne, że potrafi zepsuć cały film. A do tego jeszcze ten tytuł “Love Hard”, który od razu kojarzy mi się z najlepszym świątecznym filmem, czyli “Die Hard”…  

Święta u Christmasów 

Czy ktoś poza mną pamięta Hiacyntę Bukiet? Bo ja umierałam ze śmiechu na każdym odcinku Co ludzie powiedzą. Caroline Christmas z powodzeniem mogłaby być jej córką. Czaicie, Christmas Carol-ine. I szczerze powiem, że nie wiem o czym jest ten film, ale i tak jest świetny. Chociaż słyszałam już głosy, że niektórym nie podobał się na tyle, że nie dooglądali do końca. No ale umówmy się, jak można nie obejrzeć do końca filmu z Elizabeth Hurley? (Nawet po ewidentnym botoksie i/lub innych poprawkach).  Poza nią w filmie mamy powrót marnotrawnego ojca, spotkanie rodzinnych indywidualności, skrywane przez lata rodzinne sekrety. A przede wszystkim jest świąteczna atmosfera i duża dawka humoru. Takiego fajnego, brytyjskiego. Obraz przedstawia normalną rodzinę, taką co to najlepiej z nią na zdjęciu, ale poza zdjęciem też czasem okazuje się całkiem niezła.  

Wieczny singiel 

Cała innowacyjność tego dzieła polega na tym, że główni bohaterowie tworzą gejowską parę. W zasadzie na początku tworzą parę współlokatorów, potem tworzą parę na niby, która ma udawać zakochanych podczas świąt w rodzinnym domu jednego z nich. Te etap trwa akurat najkrócej, a szkoda, bo zwykle jest to potencjał na kilka ciekawych scen. Na końcu oczywiście tworzą prawdziwą szczęśliwa parę, ponieważ, nie zgadniecie, oni są dla siebie stworzeni. I to mimo tego, że przez cały film wmawiają nam, że znalezienie dwóch gejów w jednej lokalizacji nie musi automatycznie oznaczać, że są w związku. Muszę jednak podkreślić, że podobało mi się to, że gejowska para została tutaj pokazana w normalny sposób, bez robienia z tego misji i rozwlekania się nad comingoutami. Tak po prostu jest, a historia ma dotyczyć miłości, a nie płci.  No i dodatkowy punkt za rolę Jennifer Coolidge, czyli niezapomnianej mamy Stiflera.

W rytmie świąt 

Kolejna dość oklepana historia, ale niech mi ktoś powie, czego to jeszcze w filmach nie było. No właśnie, wszystko już było. A w tym konkretnym przypadku mamy bogatego, więc w domyśle zarozumiałego i pozbawionego uczuć wyższych, rapera oraz normalną dziennikarkę. No i jest już z górki, przypadkowe spotkanie kiedy ona oczywiście nie rozpoznaje, że on to on. Kolejne przypadkowe spotkania, przymusowe spędzanie wieczoru w jej szaloną rodzinką, kilka niedomówień, niedopowiedzeń i nieporozumień… i mamy to – zakochują się w sobie. On okazuje się jednak warty miłości, ona… no ona to akurat nie musi jakoś specjalnie się zmieniać, bo kobiety są idealne. I może to nie do końca wynika z opisu, ale mi się podobało.  

Co odpalamy jako pierwsze? A może macie swoje propozycje? Strzelajcie!

Wszystkie zdjęcia pochodzą z netflix.com