Trochę o grzybach, tabletkach, Bondzie, Lewandowskiej i innych wpadkach. Kompletny misz-masz jak w każdej przerwie na kawę. Ale zapraszam z całego serca – w końcu kawa zawsze najlepiej smakuje w towarzystwie!  

Co można znaleźć na grzybach? 

Na grzybach można znaleźć: pouczenie, mandat, tabletki na zmianę płci i gram marihuany. Idę o zakład, że najtrudniej jest znaleźć grzyby, ale jak ktoś jest wytrwały to może mu się udać. Pozostali, tak jak ja, muszą kupić je w sklepie.  

Leśnicy przypominają, żeby w szale szukania i zbierania nie łamać przepisów, nie parkować w środku lasu, nie wchodzi na tereny zamknięte, niczego nie niszczyć i nie zachowywać się jak bezmyślne zwierzątko. Wtedy zwiększamy szansę na powrót z lasu z grzybkami, a nie mandatem.  

Grzybków nie mylić z marihuaną. Nad polskimi lasami jeszcze się to nie zdarzyło, ale nad Izraelem dron grupy Green Drone rozrzucił woreczki z darmowymi dwoma gramami i przesłaniem miłości.  

Czytaj również: Wakacje w mieście, czyli 7 pomysłów dla osób zostających w domu

Tabletki zaś, jakby ktoś miał wątpliwości, rozrzucają w lesie niegrzeczne dzieci, które nie chcą zmieniać płci i tylko udają, że połknęły tabletkę, a tak naprawdę wyrzucają ją potem gdzie popadnie. Edukatorzy seksualni załamują ręce, bo nie wiedzą co kto połknął, a jak wiadomo: jedna tabletka – zmieniasz płeć, dwie tabletki – wracasz do poprzedniej płci, trzy tabletki – zostajesz karnie zapisany do pisu.  

Na szczęście w Polsce nic już nie dziwi, wymyślić i ogłosić można wszystko. W ramach dezinformacji ogłosiłam ostatnio, że zostałam zdecydowanym antyszczepionkowcem. Uważam, że nie powinno się szczepić ludzi absolutnie na nic. Z nieukrywaną przyjemnością będę patrzeć jak ludzkość wymiera na nieuleczalne choroby. Na nic innego, jako ogół, nie zasługujemy.  

Czy leci z nami lekarz? 

Myślę, że nie.  

Marka Medicine została ostatnio zhejtowana od stóp do głów za nową reklamę, gdzie sugerują, że zakup ich ubrań to lek na ból istnienia, “wypalenie, pustkę, smartfonozę i niepokój”. Kto chociaż raz nie poszedł na zakupy, żeby poprawić sobie humor niech pierwszy rzuci kamieniem! A już zrobienie takiej kampanii jak ma się markę ubrań o nazwie Medicine to po prostu nasuwa się samo.  

Sama reklama jest świetną parodią wszelkich pseudolekarskich poleceń suplementów diety i nie używa nigdzie słowa depresja, chociaż jest to potoczna nazwa stanu, który dopada człowieka przed szafą pełną ubrań, których wcale nie chce ubrać.  

Czytaj również: Koniec laby, #holocaustchallenge i nowości od Netflixa

Jeszcze mniej ze swoją akcją trafiła Ania Lewandowska. Nawet ja nie znajdę tu żadnego usprawiedliwienia. Filmik, na którym tańczy przebrana za grubą kobietę oburzył praktycznie każdego. Niektórych chyba nawet całkiem nadmiernie. Żaden lekarz na to nie pomoże.  

Ja wiem, że czasem ciężko jest znosić ciągłe gadki w stylu “co ty możesz wiedzieć, ty jesteś chuda i nie masz takich problemów” (nie, żeby kiedykolwiek ktoś tak do MNIE powiedział) i może Ani trochę się ulało od tego, ale niestety, takie rzeczy nie są łatwo wybaczane. Okazuje się, że już lepiej było trzymać się pokazywania płaskiego brzucha po kolejnej ciąży, też hejt, ale jednak mniejszy.  

Róbmy Usta Usta! Bo nie czas umierać 

W swojej jesiennej ramówce TVN reaktywuje nie tylko Brzydulę, ale również Usta Usta. Na Brzydulę 2 czekam jak dziecko na gwiazdkę, będzie dopiero w październiku, a ja właśnie przechodzę od fazy “ojejejujeju nie mogę się doczekać” do fazy “a co jak zamiast kolejki Mikołaj przyniesie mi rózgę?”  

Usta Usta to też był hit, pamiętam, że lubiłam, ale żebym od razu chciała do tego wracać? Do Wilczaka z różą w tyłku? Do Perchucia, który jest tak mało przystojny, że aż mnie przeraża? Ale chwyt marketingowy jest dobry, obejrzę i tak, bo sentyment, ciekawość, no i lubimy te melodie, które już znamy.  

Na podobnej zasadzie pod koniec listopada do kin wchodzi kolejna część Bonda, Nie czas umierać. To piąta i ostatnia część z Davidem Craigiem. Będzie to też już Bond numer 25. Można z tego zrobić całkiem niezły maraton filmowy. Fani na pewno są zachwyceni i robią już zakłady, kto zostanie kolejnym agentem Jej Królewskiej Mości.  

Na kolejną wspólną Przerwę na kawę zapraszam za tydzień w niedzielę. 

Zdjęcie główne: unsplash.com