Świąteczna atmosfera jest już w pełnym rozkwicie. Osobiście o wiele bardziej lubię chwile oczekiwania na święta i ozdoby cieszą mnie wtedy mocniej niż kiedy jest już po wszystkim. Nawet czekolada na gorąco o wiele lepiej smakuje w grudniu niż w lutym. 

U nas światełka, bombki i choineczki pojawiły się punktualnie pierwszego grudnia, ponieważ wtedy wyszłam spod koca i powiedziałam: “Ciemno o 16? O nie, wyciągamy ozdoby!” i od razu zrobiło się jaśniej. Ciągle jednak brakowało nam czegoś na stole, a że ma on wymiary 2mx1m to potrzeba na niego troszkę więcej świątecznego szajsu. Zasadniczo można powiedzieć, że powstanie tego stroika, jak wielu innych rzeczy na świecie, zainspirowały setki albo tysiące obejrzanych zdjęć na pintereście.  

Aby stroik pasował do reszty ozdób, które już posiadamy, wykonany został w kolorystyce biało-srebrnej. Początkowo bazę miały stanowić żywe gałązki jakiegoś iglastego drzewka, ale drastycznie skróciłoby to jego czas życia, a sztuczne nie wchodziły w grę, w związku z czym z tego pomysłu zrezygnowałam na rzecz wykorzystania samych bombek.  

Do wykonania użyłam więc: 

  • Bombek choinkowych – w wybranych kolorach i o różnych wielkościach, kupujcie raczej z zapasem, nam zeszło więcej niż myśleliśmy i trzeba było podkradać z tych na choinkę  
  • Kilku mniejszych ozdób świątecznych zakupionych w Pepco 
  • Świec – ilość dowolna 
  • Otuliny do rur wod.-kan. na podstawę stroika 
  • Taśmy papierowej 
  • Kleju na gorąco 

Wykonanie świątecznego stroika: 

Przed rozpoczęciem pracy najlepiej rozłożyć sobie wszystkie bombki na spokojnie i ocenić jaki kształt stroika będzie dla nas najlepszy. Jeżeli chodzi o kwestię świec, to ja z góry zakładałam, że użyte w stroiku świece nie będą do niego przymocowane na stałe, a jedynie włożone w wolne miejsca, dzięki czemu po wypaleniu bez problemu mogę je wymieniać, ale też nie jestem aż taką złotą rączką, żeby mocować tam dla nich jakiekolwiek podstawki. Pamiętajcie jednak, że kiedy zapalicie świece stopiony wosk poleci prosto na blat, dlatego przed odpaleniem dobrze jest podłożyć pod spód stroika dodatkową podstawę lub okapnik na świecę.  

Po uformowaniu otuliny do rurek w pożądany kształt najlepiej owinąć ją całą ozdobną wstążką. Dzięki temu nawet po przyklejeniu bombek, jeżeli gdzieś będzie coś prześwitywać to będzie to ładna wstążka, a nie zwykła rurka. Niestety u mnie nie zobaczycie tego etapu na zdjęciach, bo zwyczajnie o tym zapomniałam, chociaż wstążka leżała obok. Ale jakoś skupiłam się na przyklejeniu bombek i poszło… Po prostu nie powtarzajcie mojego błędu, a będzie Wam o wiele łatwiej. Na całe szczęście otulina jest szara, stroik też, więc nie ma aż takiej tragedii. Wracając jeszcze do samej otuliny, gdyby ktoś chciał zapytać skąd taki pomysł, to od razu mówię, że nie wiem. Sprawdza się nie najgorzej i jest łatwo dostępna w każdym markecie budowlanym, nie trzeba nic zamawiać ani szukać po kwiatowych giełdach. Czyli lenistwo zawsze górą.  

Kolejny etap to już czysta przyjemność, czyli przyklejamy bombki. Tak jak wcześniej pisałam, lepiej mieć ich zapas, w różnych wielkościach, wtedy zdecydowanie łatwiej ułożyć coś sensownego. W stroik można wpasować w zasadzie dowolne ozdoby – wstążki, kokardy, świecidełka. U nas nie zapalamy jeszcze świec, a zamiast tego do środka dołożyłam lampki led na baterie.  

Osobiście mam tak, że często wymyślam sobie w głowie jakiś projekt, wiem jak to ma wyglądać, mam nawet jakiś plan na wykonanie, ale potem okazuje się, że wykładam się na własnych zdolnościach i efekt jest zwykle daleki od oczekiwań. Mimo to szczerze polecam własnoręcznie robione dekoracje świąteczne. Można się przy tym pośmiać, pokłócić, wspólnie pogłówkować, a w efekcie otrzymać coś wyjątkowego i mieć pewność, że nikt nie będzie miał tak samo przyozdobionego stołu. To jak, piszecie się na taką zabawę?