Moje wielkie poszukiwania pod tytułem „co pić zamiast kawy?” rozpoczęłam kilka miesięcy temu. Z powodu dość wysokiego nadciśnienia darowałam sobie picie kofeiny i przerzuciłam się na kawę bezkofeinową. Żaden ze mnie smakosz tego napoju, więc nie czuję jakiejś specjalnej różnicy w smaku i nadal cieszy mnie aromat kawy, ale brakowało mi czegoś co doda trochę energii i pobudzi do działania.  

Skorzystałam z wielu pomysłów znalezionych w sieci, o których napiszę kilka słów poniżej. Niektóre sposoby odpadły już na starcie. Kakao jest dla mnie nie do przełknięcia, nie znoszę jego smaku i zapachu. Zielone koktajle odstraszają mnie swoją konsystencją. Tak samo jak shoty z zielonej pszenicy. Z wszystkich dostępnych sposobów wybrałam więc dla siebie kilka najbardziej zbliżonych do tego czego poszukiwałam.  

Jeżeli z jakiegoś powodu nie możecie pić kawy albo szukacie czegoś co zastąpi dziesiątą filiżankę w ciągu dnia to zapraszam na małe podsumowanie moich poszukiwań.  

Yerba mate  

Pierwsza rzecz jaka przychodzi mi do głowy kiedy pomyślę o zamienniku kawy. Napój z ostrokrzewu paragwajskiego działa pobudzająco i dodaje energii, do tego poprawia pamięć i koncentrację i przyspiesza metabolizm. Praktycznie same zalety. Przynajmniej jeżeli chodzi o działanie.  

Ogólnie ma dla mnie dwie wady: po pierwsze potrzeba specjalnego sprzętu do jego zaparzania, tzw. bombilli, która będzie filtrować nam fusy, a po drugie jego działanie nadal opiera się na zawartości kofeiny (mniej więcej tyle co w filiżance espresso), więc nie jest to na pewno zamiennik, o który mi chodziło, chociaż jest zdrowsze od kawy.  

Mniszek lekarski  

A to dla odmiany chyba najmniej znany zamiennik kawy. Niektórzy mówią nawet o kawie z mniszka lekarskiego, chociaż z kawą nie ma ona wiele wspólnego. A już na pewno nie przypomina jej w smaku czy zapachu. W sumie napój jest gorzki i niezbyt pobudzająco pachnie, no bo w sumie jak inaczej wyobrażacie sobie kawę ze sproszkowanego mlecza? 

Mlecze to jest cała historia. U mnie w domu jadane są w sałatkach czy jako pasta na chleb. Tak samo jak majowe pokrzywy. Korzeń mniszka w domu też miałam, bo dosypuję go do moich ziółek (pomaga w walce z niedoskonałą cerą), więc ochoczo przystąpiłam do zaparzenia kawy. Równie ochoczo wylałam ją do zlewu. Wszystko ma w życiu jakieś granice.  

Herbata z imbirem  

Rozgrzewa, pobudza, dobrze wpływa na zdolność zapamiętywania. Fajnie sprawdzi się w okresie zimowym, doda energii, a jednocześnie pomaga przy przeziębieniach. Najlepiej oczywiście wykorzystać świeży imbir i dodać starty do herbaty z cytryną.  

Herbaty z imbirem czy imbir z miodem często u mnie goszczą, ale nigdy nie traktowałam tego napoju jako zamiennika kawy i nie wiedziałam wcześniej o działaniu pobudzającym. A okazuje się, że jak się nie wie to nie do końca działa. Herbatę pić będę i tak, więc postaram się rozbudzić w sobie efekt placebo.  

Sok z buraków 

Na pewno nie jest to napój, od którego chciałabym zaczynać swój dzień. Ale może pomóc przy spadku energii w ciągu dnia i zwiększa ogólną wydolność organizmu. U mnie w domu przewijał się dość często – mąż kupował go całymi zgrzewkami kiedy miał zajawkę na rower szosowy. Potem męczono mnie nim przy nadciśnieniu.  

Dla mnie możliwy do wypicia jest tylko na ciepło i to gotowy sok z buraków (i jabłek) z przyprawami, bardziej przypominający barszczyk. Nie ma mowy, żebym piła taki prosto z sokowirówki z pianką na wierzchu – ohyda. Niestety wszystko wskazuje na to, że sok ze sklepu, pasteryzowany, z solą i pieprzem, traci niektóre ze swoich cennych właściwości. Także najlepiej świeży albo wcale. Czyli u mnie wcale. 

Woda z cytryną 

Dobry pomysł na rozpoczęcie dnia. I jak widzicie powyżej jedyny zamiennik kawy jaki jestem w stanie regularnie pić. Prosta do przygotowania i ma wiele zalet. Oprócz tego, że dodaje nam energii bez użycia kofeiny czy innej teiny to wzmacnia naszą odporność, detoksykację organizmu, zmniejsza objawy stresu i poprawia trawienie.  

Woda z cytryną została moim zdecydowanym faworytem, chociaż zapowiada się dość niepozornie. Ważne oczywiście, aby faktycznie rozpocząć od niej dzień i wypić szklankę na czczo.  

Ja zostaję przy letniej wodzie z połówką cytryny. Tak na dobry początek dnia. To dopiero dwa tygodnie, ale myślę, że docelowo energii będzie przybywało, bo jest to napój, który działa długofalowo. Nie jest to jednak coś, co może dać kopa w ciągu dnia jak podwójne espresso. Wiecie więc co odkryłam? Że ciężko zastąpić kawę. To jest jednak wyjątkowy napój.   

A może macie jakieś sprawdzone zamienniki kawy, którymi chcielibyście się ze mną podzielić?  

Zdjęcia: unsplash.com