No to jak, zaczynamy jesień według jesieniary? Bierzemy kocyki, kubki z herbatą, nastrojowe lampki, wełniane swetry i zanurzamy się w inne światy z serialem na ekranie.  

Mam dla was dziesięć seriali na jesienne wieczory. Wcale nie skupiałam się na tym, żeby było ich dziesięć, nawet chciałam jakiś wyrzucić, żeby nie było tak równo, ale ostatecznie zostało tak jak jest. Dziewięć z nich obejrzałam. Dziesiąty nie do końca polecam, bo nie widziałam, więc to byłoby dziwne. Wspominam o nim, bo wiem, że wielu osobom może przypaść do gustu i może szkoda by było, żeby gdzieś wam umknął.  

Od razu zaznaczam też, że nie wszystkie seriale są nowe. Być może jakiś już widzieliście i dla was nie będzie żadnym odkryciem, ale wszystkie one są, a raczej były, nowe dla mnie i na tym się opieram. Mam nadzieję, że znajdziecie tu dla siebie coś interesującego, co pozwoli wam cieszyć się jesienią i z przyjemnością czekać na sezon świąteczny. Dla mnie to właśnie jest najlepszy czas w roku.  

Rita  

Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam, gdzie chcą, a Rita i tak ma to wszystko w dupie. A do tego jest nauczycielką w szkole podstawowej, czyli połączenie idealne na dobry serial.  

Rita do dowód na to, że posiadanie trójki dorosłych dzieci nie czyni cię automatycznie dorosłą i dojrzałą. Momentami tak, a momentami nie. I to też może być ok. Podobno granicą jest tu krzywdzenie innych ludzi, ale u niej nawet ta granica dość często się zaciera. Serial jest duński, ale nadal fajnie ogląda się go w oryginalnej wersji językowej.  

Emily w Paryżu  

Przeskok między Chicago a Paryżem bywa prawdziwym szokiem kulturowym. Zwłaszcza jak nie znasz języka i musisz sprawdzać w translatorze jakim epitetem obrazili cię dziś twoi współpracownicy, na co dzień zgrywający dystyngowanych paryżan.  

Emily balansuje na granicy naiwności, ale nazwijmy to jednak niezachwianym życiowym optymizmem. Czy to wystarczy, żeby dać sobie radę w nowej sytuacji i zostać amerykańskim specjalistą od social mediów w Paryżu? 

The Dutchess 

Ten serial jest dziwny. Główna bohaterka, ma dziwaczny styl ubierania się, dziwne relacje z mężczyznami i jeszcze dziwniejszy układ z własną córką. Ale za to wszyscy mają brytyjski akcent. I odpowiada za niego Katherine Ryan, pani komik z Kanady.

Jak oglądam ten serial to myślę sobie, że nie można żyć w takim chaosie. Ale zaraz po tym myślę sobie, że w sumie to pewnie można i pewnie ktoś naprawdę tak żyje. I na serio odprowadza dziecko do szkoły z kubkiem herbaty w ręce, bo w czym niby kubek na wynos jest lepszy od zwykłego kubka? 

Słodkie Magnolie 

Opowieść o sile kobiecej przyjaźni. Chyba jedyna w tym zestawieniu serialowym. O tym, że nawet pozornie łatwy rozwód zawsze jest trudny, pozornie grzeczne dzieci mają swoje problemy i ogólnie pozory mylą. A te magnolie to mogłyby być stalowe, a nie słodkie.  Przynajmniej póki trzymają się razem.

To jest taki spokojny serial, bez nagłych zwrotów akcji (no może na końcu), bez udziwnionych pomysłów, bez trupów w szafie i zmartwychwstałych po latach. Takie M jak Miłość, tylko lepsze.

Rodzina Plus 

Drugi skandynawski serial w zestawieniu. Patchworkowa rodzina wkurzających dorosłych i dzieci. A może oni są tacy wkurzający, bo muszą żyć w patchworkowej rodzinie? Jest ona i on. Jego sztywna była i jej nieudacznik ex. Każde ma dziecko z poprzedniego związku i właśnie dowiadują się, że będzie też wspólne.  

Większość z tych osób szczerze się nie znosi (wyjątkiem jest chyba tylko główna para i to nienarodzone dziecko). Mimo to fajnie pooglądać ich sobie na ekranie, bo w końcu to tylko serial i przynajmniej wiesz, że wszystko dobrze się skończy. Chyba. 

Witajcie w rodzinie 

Nie umiem oprzeć się wrażeniu, że aktorka grająca główną bohaterkę to pani inspektor z Domu z papieru. Trzy razy sprawdzałam na filmwebie i za każdym razem wychodzi, że nie. Ale mój mózg jakoś tego nie ogarnia.  

Hiszpański serial o bardzo niestandardowej rodzinie, który uczy nas, że jak źle napiszesz testament to możesz to odpokutować brakiem pogrzebu, bo Twojej rodzinie na rękę będzie udawać, że nadal żyjesz. Jak wynika z powyższego zdania jest to oczywiście pozycja komediowa.  

Turbulencje 

Pasażerowie lotu z Jamajki przeżywają na pokładzie małe turbulencje. Lądują jednak bez większych problemów i wtedy zaczyna się jazda. Okazuje się, że podczas ich trzygodzinnego lotu na ziemi minęło ponad 5 i pół roku. A ich bliscy zdążyli godnie ich opłakać i ułożyć sobie życie na nowo.  

Osobiście uważam, że to już byłoby wystarczające, ale pasażerowie feralnego lotu zaczynają również słyszeć w głowie tajemnicze głosy. Za to mój tajemniczy głos mówi mi, że jedna z głównych postaci wygląda jak Tomek z M jak Miłość, a druga jak Lala z Dróg wolności. Serio, ja mam coś nie tak z tymi aktorami.  

Cudotwórcy  

Daniel Radcliffe w komediowo-serialowym wydaniu. Nadal ma jednak trochę wspólnego z magią, bo tym razem jako anioł pracuje w departamencie modlitw wysłuchanych. Zwykle wybiera te w stylu zgubionych kluczy, a modlitwy o pokój na świecie uznaje za niewykonalne.  

Pewnego razu będzie jednak zmuszony wybrać trudniejsze zadanie i spełnić niewykonalną modlitwę, żeby uratować całą ziemię, którą trochę znudzony bóg chce już wysadzić. Bóg jest swoją drogą świetnie zagrany, postacie są wyraziste, a cały serial bardzo przyjemnie się ogląda. Kolejny przykład, po Dobrym miejscu, że można robić naprawdę fajne seriale o zaświatach. 

Brzydula2 

Fani serialu czekali na to 10 lat i w końcu mamy kontynuację. I jest dokładnie tak jak myślałam. Po pierwszych pięciu odcinkach człowiek bardziej się cieszy dla samego cieszenia, ale jakoś nie do końca podoba mi się, że ktoś rozbija powoli szczęśliwe zakończenie poprzedniego sezonu. Chyba jednak nie powinno się pokazywać co jest dalej po ‘żyli długo i szczęśliwie’.  

Miło jednak wrócić do znanych i lubianych postaci. Z czasem pewnie będzie oglądało się lepiej, a na końcu przecież znowu będzie happy end.  

Ratched 

Tutaj poległam i muszę posiłkować się opisem z filmweb.pl: „Ratched” to trzymający w napięciu serial Ryana Murphy’ego i Iana Brennana o historii pielęgniarki Mildred Ratched. W 1947 r. Mildred przyjeżdża do Północnej Kaliforni szukając zatrudnienia w szpitalu psychiatrycznym, w którym zaczęto prowadzić niepokojące eksperymenty na ludzkich umysłach. Kobieta rozpoczyna swoją przygodę jako oddana swoim obowiązkom pielęgniarka. Jednak w miarę infiltracji systemu opieki zdrowia i jego pracowników, u Mildred uzewnętrznia się od dawna tląca się w niej ciemność, ujawniająca, że człowiek nie rodzi się potworem, a staje się nim. 

Tak jak pisałam na początku, serial zupełnie nie dla mnie i pewnie nigdy nie obejrzę, ale doceniam pomysł i wiem, że mamy sporo fanów Lotu nad kukułczym gniazdem, którzy przebierają nóżkami, żeby tylko obejrzeć serial.  

Zdjęcie główne: unsplash.com, pozostałe zdjęcia: filmweb.pl