Zacznijmy od tego, że właśnie do siego, a nie dosiego. I że nigdy nie przepadałam za tym powiedzeniem, bo kojarzyło mi się tylko z Dosią, takim proszkiem do prania. I że to wcale nie jest tak, że ja was wszystkich nie lubię.  

A skończymy na tym, że większość z nas używa go źle. Bo ‘do siego’ roku nie jest zamienne ze ‘szczęśliwego nowego roku’. Do siego roku używamy w okresie kończącym stary rok i oznacza ono ‘do zobaczenia w przyszłym roku’. W bardziej naciąganej wersji można uznać, że jest to życzenie pomyślności, żebyśmy wszyscy do tego następnego roku dożyli. Co akurat może mieć sens.  

Siego to dopełniacz staropolskiego zaimka wskazującego si, który w prasłowiańszczyźnie miał postać sь i oznaczał ‘ten, ów’. Do siego roku znaczy więc ‘do tego (nadchodzącego) roku’. 

Poradnia językowa, Uniwersytet Łódzki

Używane było najpierw tylko podczas wigilii, kiedy pan domu łamał się opłatkiem z innymi i mówił ‘do siego roku’. Później ludzie zaczęli używać tego wyrażenia również w okresie świątecznym, a teraz to już sami wiecie jak jest.  

Duża część z nas błędnie kojarzy słowo ‘dosiego’ pisane razem ze słowem ‘dostatniego’ i może stąd jakoś tak mimowolnie myślimy o tym jak o życzeniach. Ostatecznie to lepsze skojarzenie niż moje z proszkiem do prania. Poza tym ‘do siego roku’ jest krótsze i wymawia się je dużo szybciej niż ‘szczęśliwego nowego roku’, łatwiej zakończyć nim szybką rozmowę w sklepie czy urzędzie i sama nie zliczę ile razy słyszałam je w ostatnim tygodniu.  

Czytaj również: Świąteczny Netflix – czyli jedna perełka na milion

Jak musicie to używajcie do woli, mówcie wszystkim do siego roku i uśmiechajcie się przy tym promiennie. Macie na to jeszcze tylko jeden dzień. Od jutra ‘do siego roku’ traci sens.  

Dlatego ja chciałam wam życzyć szczęśliwego nowego roku i spełnienia marzeń. Sami najlepiej wiecie co się za tym kryje.

Zdjęcie główne: unsplash.com